sobota, 22 listopada 2014

odwyku ciąg dlalszy...

Tak. Dalej jestem na odwyku. Teraz to już chyba z miesiąc, ale co z tego...? To jest silniejsze niż myślałam. Niestety. Wciąż myślę. Nie mogę się od tego uwolnić. Są dni kiedy nie mam czasu na myśli tego typu. Są też takie dni, kiedy to mam czasu aż za dużo i wtedy to już po mnie. Po mnie to już jest od dawna. Wiem też, że jeśli teraz się troszkę uspokoje to przy spotkaniu wszystko wróci ze zdwojoną siłą. A co by nie. Będzie mnie to męczyć dalej. Odnoszę wrażenie, że to jest jak narkotyk, od którego wciąż uciekam ale i tak zawsze wracam po kolejną działkę. Niezdrowe uzależnienie po prostu. W dalszym ciągu nie wiem co robić. Niestety nie mogę ze wszystkimi o tym porozmawiać, a są chwilę, że chcę. Gdybym tylko mogła zmienić te uczucia, sprawić żeby odeszły - zrobiłabym to ale nie wiem jak. I tu jestem pogrzebana żywcem. Kiedy tak siedzę teraz to wydaje mi się, że słabnie to wszystko ale wiem, że przy spotkaniu będzie tak jakbym dostała strzała, po raz kolejny w sumie. Po ostatnim odwyku wydawało mi się, ze jestem wyleczona ale po kolejnym spotkaniu tak już nie myślałam... Przychodzą mi słowa pewnej piosenki na myśl "And I don’t know why I feel this way
If I could I’d change, believe me". I tak właśnie ale jak ?