środa, 15 października 2014

Odwyk...

Czuje się jak narkomanka na odwyku...  Czekająca na kolejną dawkę heroiny... tak jestem uzależniona. Jest mi źle ale robię dobrą minę do złej gry. Nie widziałam Cię od czasu naszego wypadu na imprezę plenerową. Nie umiem sobie wyjaśnić, co tak naprawdę się ze mną dzieje. Żyję bo muszę po prostu, ale są chwile kiedy rozpadam się na miliard kawałków, które uciekają każdy w swoją stronę. Czasami myślę, że latam ale tak na prawdę tonę. Tonę w swoich myślach i spadam w dół... Dół, dół, dół... Kiedy Ciebie wspominam na sercu robi mi się lżej. Słyszałam też, że często przejeżdżasz koło mnie, ale nie udało nam się spotkać już tak długo! Tak wiele razy mieliśmy okazję ale nic z tego nie wyszło.
Mam zdjęcie na, którym patrzysz prosto w obiektyw i uśmiechasz się właśnie do mnie. Jedno jedyne takie mam. Żyję w ciągłej nadziei, że może dzisiaj... Może za godzinę albo za minutę. Może za chwilę... Czuję się jak obca na tej dziwnej planecie. Takiej mi nieznanej.
Pierdole. Idę po kolejny kieliszek wina...
Mam teraz dużo czasu na przemyślenia. Nawet bardzo. Może się mylę ale to uczucie dalej trwa. Przeraża mnie to. Nie powinno tak być. Wiem też, że kiedy wreszcie Cię spotkam to wrócę do rzeczywistości. Prawdziwej rzeczywistości. Mojej. Zacznę w końcu oddychać pełną piersią i każdy organ, który wydaje się teraz być osobno, wróci na swoje miejsce. Ale dopiero wtedy kiedy Cię zobaczę, spotkam, uścisnę Ci rękę. Jak to jest, że mieszkamy tak blisko siebie a nie możemy się spotkać już miesiąc? Może tak właśnie musi być? Przyjdzie jeszcze czas, że się spotkamy i wiem , że serce zabije wtedy mocniej, nie tylko mnie. Teraz pewnie jest ten czas, czas na przemyślenia. Czas, żeby wreszcie zacząć żyć normalnie. Jednak ja nie potrafię. Ciekawa jestem jak będzie wyglądało nasze kolejne spotkanie. Czy się ucieszysz widząc mnie? Coś mi podpowiada, że tak jak ja, będziesz zaskoczony i zadowolony z tego spotkania. Wiem, że masz teraz dużo pracy. Wiem, że jesteś zajęty, ale nie mogę nic poradzić na to, że każdy mój dzień składa się z rozmyślań o Tobie. Wybacz mi ale nie potrafię inaczej. Czasami tracę kontrolę na swoimi myślami i pozwalam im błądzić. Potem zdaję sobie sprawę z tego co zrobiłam chcę upaść tak  nisko jak jeszcze nikt nigdy, ale wtedy znowu w moim umyślę pojawiasz się TY! I wiem już, że nie chcę toną ani upadać, tylko latać nad górami i wyżynami. Jestem lekkomyślna.
Zapalę teraz papierosa i pomyślę chwilę.
Cholera jasna! Dlaczego na tym zdjęciu się tak na mnie patrzysz i tak się uśmiechasz? Doprowadza mnie to do obłędu! Nie umiem przez to zebrać myśli. To jest pod moją skórą, to jest we mnie.  Dlaczego? Dlaczego nie potrafię wprost się odkochać? Tym bardzie, że wiem również, że nie jestem Ci obojętna. To bez sensu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz