wtorek, 23 września 2014

Rozmyślań nad....nie ma końca

Jest sobota wieczorem, rynek niewielkiego miasteczka, a na nim pełno ludzi i impreza plenerowa trwa w najlepsze. Siedzimy i śmiejemy się z kolejnego żartu, a kieliszek za kieliszkiem się polewa. Kiedy coś opowiadam czuję na sobie jego wzrok. Wiem, że mi się przygląda, że słucha. Śledzi każdy gest. Co chwilę o coś pyta, zagaduje. I te jego oczy... Prześladują mnie do tej pory. Przychodzą mi do głowy słowa pewnej, znanej piosenki "i choć tyle się zdarzyło to do przodu wciąż wyrywa głupie serce." No kurde jakby nie mogło się uspokoić. Bo się wyrywa. I to za bardzo.
 Jutro jestem umówiona z pewną przeuroczą kobieciną na babskie pogaduchy i mam wrażenie, jakieś dziwne przeczucie, że spotkam jego również. Wiem, ze to źle ale nie mogę zasnąć z tego powodu i w duchu, aż podskakuje bo wiem, że się znowu zobaczymy. Głupia i naiwna baba.
Wracając do sobotniej imprezy, piliśmy wynalazki owego Pana. Bardzo dobre z resztą. Już jakiś czas temu mówił, że musimy się dogadać i popróbować. No i spróbowałam. Pokręciłam z uznaniem głową, a jego mina mówiła sama za siebie. Był w siódmym niebie, że mi smakowało. Zaczęłam się śmiać bo co innego mi pozostało. W pewnym momencie poprosiłam Go (dotykając jego ramienia) aby podał mi coś co leżało za nim, a on przybliżył się (jak na mój gust, aż za bardzo!) i podał mi to co chciałam łapiąc mnie przy tym za rękę i przytrzymując dłużej niż wypadało. No ludzie. Dziwna ta cała sytuacja była. Nie było, aż tak tłoczno ale co chwila jakimś dziwnym cudem stykaliśmy się ramionami i obijaliśmy o siebie. Potem znowu znalazł sobie idealne miejsce po mojej prawej stronie i stał i się gapił. Tak po prostu! W tym też dniu mój Luby złapał mnie na paleniu (oficjalnie) i pociągnął za kołnierzyk kurtki a Owy Jegomość wystartował do mojego Lubego aby mnie puścił zaraz. No obrońca się znalazł czy co?
Na dzisiaj koniec rozmyślań i bezsensownych analiz. Idę spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz