sobota, 13 września 2014
Bo piwo najlepiej smakuje w towarzystwie...
Wczorajszy dzień był alkoholowy... Udałam się z moją dobrą znajomą (fakt taki, że ta znajoma jest Żoną owego Pana, o którym ostatnio pisałam) do pewnego miejsca w celu spożycia sporej ilości zupki chmielowej. Alkohol wchodził jak należało a że był okraszony sokiem imbirowym to wchodził jeszcze lepiej... Wreszcie można się było odchamić! A co! Długo czekałam na taki wypad. Tylko my baby i piwo. Przy tej okazji znowu zaczęłam palić. Mniejsza z tym. Baby jak to baby pogadały i rozeszły się do swoich domów, a właściwie rozjechały dzięki uprzejmości Owego Pana, o którym już sporo wiecie... Rano kac gigant i potworny ból głowy ale tabletka przeciw bólowa i jedziemy do pracy. Miłego.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz